Ankieta

Facebook
Dodaj Usuń
historia

              Wiele miejscowości ma swoje legendy, które są przekazywane w ustnych podaniach z pokolenia na pokolenie. Przeważnie ich treści sięgają bardzo odległych czasów. Bardzo często legendy mają potwierdzenie z faktami udokumentowanymi w kronikach kościelnych. Zdawać należy sobie sprawę z tego, że każda rodzinna legenda jest spuścizną długich stuleci, stanowiącą pamiątkę po naszych przodkach.

            1 maja 1217 r. zmarł książę Mściwój I Spokojny i został pochowany w Oliwie, w nekropolu (mieście zmarłych) dynastii gdańsko-pomorskiej, udokumentowanego,  istnienia nekropolu od Subisława Krzewiciela. Władzę książęcą przejął jego starszy syn Świętopełk II Wielki, który rządził Pomorzem do 10-11 stycznia 1266 r. Drugi syn Mściwoja I, Władysław I otrzymał dzielnicę tczewską (początkowo z siedzibą w Lubiszewie), który po raz pierwszy wprowadził do herbu narodowego gryfa pomorskiego. Ze względu na kłopotliwe wybryki młodzieńca Sambora II, jego dzielnica obwarowana była, w testamencie ojca, nadzorem Świętopełka Wielkiego. Prawie przez całe życie Sambor II i Świętopełk Wielki żyli ze sobą w niezgodzie, a okresami nawet w stanie wojennym. Sambor II ciągle szukał poparcia u Krzyżaków i Niemców.

            W 1224 r. Świętopełk Wielki wystawił dokument na przekazie (z dzielnicy Sambora II) wioski Vadino (Wadzino), znajdującej się w pobliżu Żukowa, dla cystersów w Oliwie. Samborowi II nie podobało się dysponowanie jego dobrami przez panującego księcia – brata Świętopełka Wielkiego. I tak, po latach, w 1240 r. Sambor II odwiedził swoją matkę Zwinisławę, przebywającą w klasztorze w Żukowie i wystawił tam, na życzenie matki, dokument (bez daty dziennej) o nadaniu klasztorowi norbertanek wioski Madino (Wadzino) koło Żukowa wraz z trzema jeziorami. Wystawiony dokument przez Sambora II stanowi wyraźny akt nieprzyjaźni w stosunku do klasztoru oliwskiego. I tak rozpoczął się spór dwóch klasztorów: norbertanek żukowskich i cystersów oliwskich o dwa tytuły własności Madino i Dzierżążno. Tego samego roku, 4 września 1240 r. zmarła księżna Zwinisława i pragnęła być pochowana obok swoich córek w Żukowie. Jednak panujący książę Świętopełk Wielki pochował matkę obok swojego ojca Mściwoja I w Oliwie.

            10 września 1316 r. wielki mistrz krzyżacki Karol z Trewiru pośredniczył w spisanej ugodzie między klasztorami oliwskim i żukowskim. Norbertanki zrezygnowały na rzecz cystersów ze wsi Niemiarowo koło Oliwy oraz łąk koło wsi Zaspa i na Mierzei. Pozyskały natomiast wsie?: Platanów czyli Chmielono )koło Chmielna) oraz Dzierżążno, oddalone o 6 km na południowy zachód od Żukowa. Cystersi Oliwscy zrezygnowali również z wszelkich pretensji do wsi Wadzino, leżącej w pobliżu Żukowa.

            Pomimo niekorzystnych układów norbertanek z Krzyżakami, wielki mistrz Winrich Kniprode w 1360 r. potwierdza zawarty układ z Karolem z Trewiru z 1316 r.

            Konwent żukowski szukał poparcia opieki papieskiej. I tak w maju 1378 r. norbertanki uzyskały bullę Urbana VI, w której papież ten wziął pod opiekę najbardziej zagrożone posiadłości klasztoru.

Wieś Wadzino usytuowana była na północno-zachodnim brzegu jeziora, zapisanego w księgach wieczystych pod nazwą Włodno. Nazwa „Jezioro Mezowskie” dopisane jest samowolnie bez zgody właściciela.

            Mieszkańcy tej wsi, jak na ówczesne czasy, mieszkali w domach murowanych z czerwonej cegły. Surowiec ten był pozyskiwany przez mężczyzn w pobliskiej cegielni. Ogrom zamówień sprzyjało wysokim zarobkom i zamożności tej wsi. Z okolicznych wiosek, Wadzino uznano za wieś piękną, bogatą i silnie związaną z wiarą katolicką. Mieszkańcy wsi Wadzino w podziękowaniu za bogactwo swej miejscowości wybudowali piękny drewniany kościółek na pobliskim wzniesieniu, w otoczeniu pięknych i starych lip. Z dobrowolnych ofiar mieszkańców sprowadzono kosztowne wyposażenie wnętrza kościoła, a w ołtarzu głównym umieszczono pieknie rzeźbioną figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Płaszcz, którym była okryta Matka Boska wysadzany był perłami i najcenniejszymi kamieniami szlachetnymi. Za pośrednictwem figurki ludność doznawała licznych łask i z roku na rok płaszcz cudownej figurki Matki Boskiej Wadzińskiej uzupełniano nowymi kosztownościami.

            Klasztorowi Norbertanek w Żukowie podlegały kościoły w Wadzinie, Przyjaźni, Chmielnie i Sianowie i te kościoły(obok dwóch żukowskich) należą do najstarszych.

O istnieniu kościoła w Wadzinie świadczy dokument prepozyta żukowskiego z 1381 r. wymieniający duszpasterza „…frater Johannes Parter von Mesor…”. Najprawdopodobniej od tego momentu zaczęto nazywać wieś Wadzino – Mezow – Mezowo kojarząc wieś z kapłanem „von Mesorem” i w licznie sporządzonych dokumentach używano zamiennie nazwy wsi Wadzino-Mezowo.

            Po otrząśnięciu się Krzyżaków z licznie poniesionych klęsk, w żukowskim klasztorze bierze górę nurt niemiecki.

W 1445 od władzy odsunięto przeoryszę Annę, a na jej miejsce (za pośrednictwem Krzyżaków powołano Gertrudę von Heyden. Wybuch wojny trzynastoletniej w 1454 r. (wojny polsko-krzyżackiej), zniweczył krzyżackie plany i zamiary wcielenia klasztoru pod zarząd swojego konwentu. Germanizacyjne zabiegi przeoryszy Barbary Vorrat nie powiodły się.

            Wiadomość o cudownej figurce i jej kosztownościach dotarła do „gniazda krzyżackiego” w Malborku. Krzyżacy sądzili, że będzie to cenny łup i upokorzenie dla miejscowej ludności oraz klasztoru żukowskiego.

W 1454 r. Krzyżacy dokonali najazdu na wieś Wadzino. Piękną, murowaną z czerwonej cegły wieś zrównali z ziemią. Spalono również stojący w pobliżu kościół, w którym znajdowała się, z cudów słynąca figurka Matki Boskiej (znaną z opowiadań i legend pod nazwą „Matki Boskiej z Wadzina”. Liczne są wersje losów tej cudownej figurki. Jedna z nich wspomina, że gdy na dworze panowała jesienna szaruga, Krzyżacy o świcie otoczyli wieś. Jedynie kościelny o imieniu Jan wyczuwał jakieś niebezpieczeństwo. Obawiał się, że stare konary drzew mogą się odłamać i uszkodzić dach kościoła. Mieszkał w domu przy kościele i co chwilę wychodził na dwór i kontrolował bieg wydarzeń. Kiedy stanął pod wiatr usłyszał zbliżający się tętent kopyt licznych koni. Tętent był coraz wyraźniejszy. Teraz wiedział, że zagrożona jest Matka Boska z jej skarbami. Szybko zdjął cudowną figurkę, zamknął od wewnątrz kute z żelaza drzwi kościoła i podążył do podziemnego tunelu. Kiedy był już w podziemiu słyszał przeraźliwe krzyki i łomotanie w drzwi. Wychylił głowę z podziemnego tunelu ale wokoło było pełno Krzyżaków z pochodniami. Zobaczył, że wieś Wadzino płonęła i słychać było jęki umierających jej mieszkańców ale również i podjętą walkę. Zwinni młodzieńcy przedostali się do łodzi i odpłynęli na półwysep jeziora. Krzyżacy udali się w pościg za zbiegami konno ale ich metalowe uzbrojenie nie dawało im żadnych szans. Wielu Krzyżaków również poniosło śmierć w wodach Jeziora Włodno. Czujny kościelny podziemnym wyjściem uciekł do lasu, w którym szumiały wody Raduni. Wiedział, że jeżeli przejdzie przez rzekę, będzie bezpieczny i Matka Boska ocaleje. Jednak bystre oko jednego ze zwiadowców krzyżackich dojrzało uciekającego. Ostatnim wysiłkiem rzucił się w nurt bystrej wody. Krzyżak zdążył jednak wystrzelić z kuszy, raniąc śmiertelnie Jana. Figurka popłynęła z nurtem rzeki. Krzyżak skrupulatnie przeszukał wyłowione zwłoki ale „złotej figurki” nie znalazł.

Najeźdźcy załadowali kosztowności i żywność na przygotowane wozy. Pozostałych przy życiu mężczyzn związano i zabrano na dożywotnią ciężką pracę niewolniczą do Malborka. Po ataku Krzyżaków wieś Wadzino została doszczętnie spalona i ograbiona. Czasy jej świetności minęły. Lata biegły. Pozostała przy życiu ludność nie odbudowała wioski ani kościoła.

Po kilku dniach, po porannych modlitwach, jedna z sióstr udała się nad wody Raduni, płynącej za murami klasztoru. Spostrzegła znaną figurkę Matki Boskiej z Wadzina nad samym brzegiem. Wzięła ją w swoje ramiona i przytuliła z całych sił. Przyniosła ją do kościoła do modlących się sióstr. Radość była wielka i zrozumiano, że odnaleziono ją z pomocą boską. Po odnowieniu figurki umieszczono ją na ołtarzu kościoła żukowskiego gdzie króluje do dnia dzisiejszego.

            Około 200 lat panował kult cudownej figurki Matki Boskiej z Wadzina na naszych ziemiach. Zmalał ten kult w wyniku wprowadzenia ołtarza głównego z obrazem Wniebowzięcia NMP z warsztatu wybitnego gdańskiego malarza Hermana Hana z połowy XVII wieku.

            Wchodząc do żukowskiego kościoła poklasztornego, po lewej stronie można zobaczyć cudowną rzeźbę Matki Boskiej z Wadzina otoczoną wspaniałym ołtarzem. Figurka jest wysokości około 1 metra. Robi ogromne wrażenie, jest dostojna, spokojna i w zadumie. Zwiedzający powierzają swoje troski i radości, rodzinę i samych siebie. Wielu twierdzi, że jest jedną z najpiękniejszych rzeźb postaci Matki Boskiej.

            Fakty historyczne i opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie są cennym skarbem szczególnie dla rodzimych mieszkańców ale również ważną cząstką życia dla nowoprzybyłych „osadników”. Sięganie do korzeni miejsca, w którym buduje się swój dom i rodzinę jest mocnym fundamentem dalszego życia.

            Na miejscu spalonego kościoła stoi, upamiętniający ten fakt, drewniany krzyż, a na byłym cmentarzu pobudowano piękną kapliczkę z figurką Matki Boskiej.

Na obszarze kilku hektarów, co roku podczas głębokiej orki, wydobywa się resztki, a nawet całe cegły o czerwonej barwie „pachnące wiekami” – fakty historyczne istnienia wsi Wadzino o zwartej zabudowie oraz cegielni.

Wieś Mezowo ma bogatą historię przedstawioną w legendach i podaniach. Legenda o cudownej figurce z Wadzina jest najciekawsza i najbardziej udokumentowana. Inne legendy takie jak: „Rózen Błota”, „Złote dzwony”, „Winc” oraz twierdza zostaną przedstawione w kolejnych rozdziałach o historii Mezowa.

Materiały zaczerpnięto z:

„Legendy z Wadzina” - Adam Butowski

„Przewodnik po ścieżkach ekologicznych i regionalnych powiatu kartuskiego” – PODiDN Kartuzy 2002

Opowieści mieszkańców Mezowa

 

stara_mapa_mezowa.jpg

Wróć